Miasto Amadeo Modiglianiego i rodziny Oriany Fallaci, jeden z największych i najstarszych włoskich portów, od początku swego założenia miasto wolne i otwarte. Livorno, bo o nim właśnie mowa, łączy góry i morze, znajdziesz tu mnóstwo atrakcji: od historycznego starego miasta wraz z dzielnicą Venezia, przez pyszne restauracje, zabytkową halę targową, piękne wybrzeże, aż po lokalne festy, największy festiwal muzyczny w Toskanii i świetny punkt startowy dla podróżujących na Sardynię i Korsykę.
Livorno to drugie pod względem wielkości miasto w Toskanii, jest jednocześnie jej największym portem. Zostało założone przez florenckich Medyceuszy pod koniec XVI wieku w celu osłabienia potęgi Księstwa Pizańskiego. Dzięki świetnemu położeniu (przecina je Via Aurelia – starożytna rzymska droga, łącząca Rzym z Pizą), a także niesamowitym przywilejom, jakie Medyceusze nadali jego mieszkańcom, miasto rozwijało się i przeżywało swój rozkwit przez następne kilkaset lat. Ten sukces zawdzięcza w dużej mierze Ferdynandowi De Medici, który w 1590 roku nadał mieszkańcom miasta niespotykane nigdzie indziej prawa, były to m.in. „bezpłatne mieszkania, zwolnienie z podatków, wyposażenie rybaków i marynarzy oraz ich rodzin w magazyny lub sklepy, anulowanie długów poniżej pięciuset skudów, unieważnienie wyroków karnych wydanych w ojczyźnie lub za granicą, o ile nie wynikały z przestępstw powiązanych z herezją, obrazą majestatu lub biciem fałszywych monet” *. Trzy lata później przywileje te rozszerzono o kolejne: „prawo azylu, wolność zawodową i wyznaniową, zależność prawną od obyczajów i praw obowiązujących w kraju pochodzenia, zwolnienie z cła wszystkich towarów złożonych w magazynie celnym, pozwolenie na zwolniony z podatków i myta eksport produktów sprowadzonych mniej niż dwanaście miesięcy wstecz, jak również ochronę przed piratami dla podróżujących na trasach strzeżonych przez flotę kawalerów zakonu świętego Stefana, czyli na Morzu Śródziemnym”*. Livorno stało się miejscem, do którego zjeżdżali ludzie z całego świata, dzięki temu możemy dziś oglądać zróżnicowaną architekturę miasta.
Wjeżdżając do miasta od strony dworca kolejowego warto zerknąć na stare termy: Terme del Corallo. Będący dzisiaj ruiną pałac kąpielowy, został zbudowany w stylu Art Nouveau i funkcjonował do lat 90. XX wieku. Wkrótce przejdzie prawdziwe przeobrażenie: w 2020 roku miasto podpisało umowę partnerską z Palazzo Uffizi, dzięki której wkrótce w pałacu powstanie odpowiednik florenckiej galerii sztuki. Mijając termy dojedziemy do dworca, a stamtąd szeroką aleją Carducci do Piazza della Republica. To tu najlepiej rozpocząć zwiedzanie miasta.
Venezia – odkryj ją w Livorno!
Plac Republiki to największy plac w mieście, pełniący także funkcję mostu. Przepływa pod nim kanał, po którym poruszają się motorówki mieszkańców oraz łodzie turystyczne. Na szczycie placu znajduje się jedna z dwóch budowli fortyfikacyjnych miasta, pochodząca z czasów medycejskich Fortezza Nuova, którą można bezpłatnie zwiedzać i odpoczywać na jej terenie w upalne dni (znajduje się tam park piniowy). Mijając fortecę i kierując się wzdłuż opływającego ją kanału dotrzemy do jednej z najstarszych dzielnic miasta: Venezii. Swoją nazwę zawdzięcza nie tylko kanałowi, ale także profesji, jaką trudnili się jej mieszkańcy. Venezia była dzielnicą kupiecką, pełna jest starych pałacy, bogatych domów, a jej centrum to wijący się kanał morski oraz kościół św. Katarzyny, z którego dachu rozciąga się urokliwa panorama miasta. W ciasnych, chłodnych uliczkach pełno jest knajpek, restauracji i małych butików. Raz w roku, zazwyczaj na przełomie lipca i sierpnia, w dzielnicy odbywa się największy festiwal w Toskanii: „Efetto Venezia”. To 5 dni szalonej włoskiej zabawy, wystaw, koncertów, degustacji, targów, pokazów sztukmistrzów i świetnych występów włoskich komików. Wszystkie imprezy są darmowe. Venezia łączy Fortecę Nową z jej starszą siostrą: Fortezza Vecchia, która dumnie pręży muskuły na brzegu morskiego portu. Tu także warto przyjść (wejście znajduje się tuż przy wjeździe do portu pasażerskiego z promami na Korsykę i Sardynię), w środku znajduje się galeria sztuki, winiarnia, kawiarnia, duży plac zachęcający do wypoczynku, a także wieża, z której rozciąga się wspaniały widok na wybrzeże Morza Tyrreńskiego. Zachody słońca z widokiem na Korsykę są tutaj niezapomniane.
Port
Wracając z Venezii w stronę centrum miasta, polecamy spacer ulicą Borra, wzdłuż której stoją stare pałace kupców, idąc dalej prosto dojdziemy do ulicy Via Grande, handlowego deptaku pod neomodernistycznymi podcieniami. Kierując się z powrotem w stronę morza dotrzemy do wejścia do małego portu rybackiego oraz mariny żeglarskiej. Za mariną znajduje się kolejny port pasażerski, z którego odpłynąć można na wyspy Archipelagu Toskańskiego, a także zrobić sobie turystyczny rejs na liguryjskie wybrzeże i zwiedzić Cinque Terre. Na końcu ulicy Via Grande znajduje się plac z pomnikiem Medyceusza górującego nad czterema postaciami zakutych w łańcuchy Maurów. Pomnik nosi nazwę „Quatro Mori” i został ustawiony na pamiątkę zwycięstw medycejskich nad piratami (najczęściej właśnie Maurami), którzy grasowali na wodach Morza Tyrreńskiego. Za plecami Medyceusza rozciąga się dawny Bastion Medycejski, w którym to znajdowało się m.in. więzienie. Dzisiaj jest to hotel.
Linia brzegowa
Kierując się na południe i idąc wzdłuż linii brzegowej morza, dotrzemy na nadmorski deptak, wzdłuż którego znajdują się bezpłatne miejskie plaże i płatne kąpieliska. Livorno ma zróżnicowaną linię brzegową: na południu miasta plaże są skaliste, a w centrum raczej piaszczyste. Idąc wzdłuż Viale Italia możemy korzystać zarówno z zacisznego parku ciągnącego się pomiędzy morzem i ulicą, jak i z miejskiej infrastruktury: knajpek, kawiarni, pizzerii oraz oceanarium, które znajduje się tuż przy Terazza Mascagni, szerokich tarasach wykładanych marmurem z Massa Carrary oraz trawertynem. To miejsce, przy którym chętnie wypoczywają mieszkańcy miasta. Warto dodać, że niektóre kawiarnie znajdujące się na tej trasie powstały pod koniec XIX wieku, a ich wystrój nie uległ zmianie: małe pałacyki z secesyjnymi zdobieniami i kryształowymi żyrandolami oparły się duchowi naszych czasów i są wspaniałym kontrastem pomiędzy światem motorynek, a blichtrem dawnych pałaców.
Kierując się dalej na południe dotrzemy do Akademii Navale – największej Akademii Morskiej we Włoszech, niech nie zdziwią nas więc wieczorem białe i granatowe mundury widoczne w mieście w porze kolacji. Na wysokości Akademii znajduje się jedna z dawnych bram wjazdowych do miasta: Barriera Regina Margherita. Przez ponad dwadzieścia lat, począwszy od lat 30. XX wieku, w budynku na wschód od tego obiektu znajdowała się pętla kolejowa Piza-Tirrenia-Livorno. Niestety już nie istniejąca. Warto jednak udać się jeszcze dalej, mijając Reginę Margheritę. Tuż za nią bowiem rozciąga się dzielnica pełna eklektycznych willi wakacyjnych z lat 30., których styl jest bardzo zróżnicowany. Znajdziemy tu przedstawicieli modernizmu, ale także zobaczymy podkreślenie multikulturowego ducha tego miasta: arabskie pałacyki, pełne mozaik i zdobień. Droga, którą się poruszamy to antyczna Via Aurelia, łącząca Pizę z Rzymem, gdybyśmy wydłużyli jeszcze swój spacer, dotrzemy do urokliwej nadmorskiej dzielnicy Livorno Antigniano, a dalej rozpoczyna się Rezerwat Naturalny Calafuria z klifowymi, skalnymi plażami, o których napiszę więcej w drugiej części artykułu.
Borgo dei Cappuccini
Wracając Viale Italia w stronę Centrum wejdziemy na Piazza Mazzini, który jest bramą do najstarszej dzielnicy miasta: Borgo Dei Cappuccini. Niegdyś dzielnica rybacka, mieszcząca raczej biedniejszą część społeczeństwa, dzisiaj gości bardzo zżytą ze sobą klasę średnią, która z dumą podkreśla historię tego miejsca. A jest się czym chwalić, bo przy Via S. Carlo mieszkała m.in. rodzina Oriany Fallaci. Zżyta ze sobą społeczność sprawiła, że dawne zaniedbane domy są sukcesywnie remontowane, a restauracje, knajpki i bary powstają jak grzyby po deszczu, wspierając się nawzajem. Kierując się w stronę Piazza Cavour dojdziemy z powrotem do kanału, który porzuciliśmy wychodząc z Venezii. Patrząc na zachód z P. Cavour naszym oczom ukaże się monumentalna, secesyjna hala targowa: Mercato Centrale, której budowa pochłonęła ogromne ilości pieniędzy, ale zachwyt nad nią nie opada do dzisiaj. To tu robi się codzienne zakupy, nawiązuje znajomości, pije poranną kawę. Hala ma ponad 200 stanowisk kontuarowych i jest podzielona na 4 części: rybną (to port, więc są prawdziwe rarytasy!), warzywną (to Toskania, nie można przestać jeść!), mięsną (steki, kurczaki, wyroby masarskie) oraz ogólnospożywczą. Oprócz tego pod halą znajdują się 93 piwnice/chłodnie, które zostały skomunikowane zarówno z kanałem, jak i górną częścią hali. Legenda głosi, że znany livorneski artysta Amadeo Modigliani, na którym mieszkańcy miasta poznali się dopiero po jego śmierci, wynajął na piętrze hali swoją pracownię, w której wyrzeźbił głowy, które miały być ozdobą budynku. Po jego wyjeździe z miasta do Paryża, głowy zostały podobno odłupane i… wrzucone do kanału. W 1984 roku grupa młodych mieszkańców miasta ogłosiła, że znalazła owe dzieła i wyłowiła je z kanału. Na rynku sztuki wybuchła prawdziwa sensacja, ale wszystko okazało się być jedynie żartem ;).
Trasa, którą opisałam powyżej jest dość długa, liczy ponad 15 km i najlepiej rozłożyć ją na kilka dni. Oprócz tych oczywistych atrakcji, w Livorno warto zajrzeć do licznych parków miejskich, w których kryją się muzea, letnie kina, kawiarnie, lodziarnie i bary. Znajduje się tutaj także Studio Bonsai. Zachęcam do zaglądania w otwarte bramy podwórek, w wielu z nich znajdziecie ukryte miejskie ogrody dostępne do publicznego zwiedzania.
Park Narodowy Montenero i jeżozwierz
Livorno łączy morze i góry: na południu miasta znajduje się dość spore wzniesienie: Montenero. Możemy dotrzeć tam samochodem jadąc przez Park Krajobrazowy, lub skorzystać z windy miejskiej „funicolare”. Na szczycie góry znajduje się m.in. sanktuarium maryjne, które odwiedzał Jan Paweł II. Z sanktuarium możemy udać się na spacer do lasu. Rosną tu dęby laurowe, a szczęśliwcy jesienią mogą znaleźć także toskańskie porcini, czyli prawdziwki. W Parku narodowym Montenero żyje największy ewenement toskańskiego świata zwierząt: jeżozwierz afrykański, który został tu sprowadzony przez żołnierzy Cesarstwa Rzymskiego (był hodowany na mięso). Jeżeli jesteście rannymi ptaszkami, może uda się Wam go zobaczyć. Jeśli nie, pozostaje Wam szukanie jego długich igieł!
Plaże
Zjeżdżając z Montenero w stronę morza (dawną trasą rajdu samochodowego Cicuito di Monterenro, w którym debiutowały pierwsze samochody Alfy Romeo, a także jeździli polscy kierowcy!) dotrzemy do Antigniano, czyli ostatniej południowej dzielnicy Livorno. Wciąż poruszając się na południe drogą Via Aurelia dojedziemy do dzikich plaż położonych na terenie rezerwatu Calafuria. Z wszystkich plaż można śmiało korzystać, wejścia na nie są ponumerowane, a przy niektórych z nich stoją karetki z ratownikami medycznymi. Niektóre plaże są przeznaczone dla nudystów, nie jest to oznaczone, ale dość łatwo rozpoznać te miejsca patrząc na współplażowiczów :). Plaże są skaliste, a zejścia do nich dość strome, ale bezpieczne (bez problemu korzystają z nim włoscy emeryci i rodziny z dziećmi). Warto poszukać takiej, która spełni nasze wymagania: niektóre posiadają naturalne skalne baseny idealne dla dzieci, niektóre pozwalają nam od razu wskoczyć na głęboką wodę i zanurkować na toskańskiej rafie, w której pełno jest ryb, jeżowców i innych wspaniałości podwodnego świata. Obok Torre di Calafuria znajduje się klub surferski, a tym którzy lubią bardziej klasyczne podejście do plażowania, bardzo polecam plażę przy restauracji Il Romito. Wystarczy zaparkować przy restauracji i zejść ścieżką pod most na plażę, która ma łagodne zejście do wody i z której chętnie korzystają z rodziny z dziećmi.
Jedzenie
Kuchnia toskańska to symbioza Terra&Mare, czyli ziemi i morza. Położone w Toskanii Livorno jest stolicą kuchni morskiej. Na talerzach mieszkańców miasta kilka razy w tygodniu lądują ryby, owoce morza, a tylko w wyjątkowych okolicznościach florenckie steki. Kuchnia w restauracjach również opiera się głównie na darach morza. Niekoronowanym królem livorneskiej uczty jest „Cacciucco”, czyli coś pomiędzy zupą a gulaszem rybnym, gotowany z kilku różnych gatunków ryb i owoców morza z dodatkiem pomidorów i czerwonego wina. Historia tego dania jest dość prosta: gotowali je rybacy z tego, co zostało z połowu, a czego nie udało się sprzedać. Po ponad 100 latach trafiło na salony i w mieście odbywa się nawet Festiwal Cacciucco, w którym wybierane są najlepsze dania. Uwaga! To danie jest naprawdę sporych rozmiarów, warto to wiedzieć przed zamówieniem 🙂 Najpopularniejszym daniem podawanym w każdej restauracji, osterii, bistro i kiosku z jedzeniem jest mare misto, czyli owoce morze otoczone cienką panierką i usmażone na głębokim tłuszczu. Najczęściej w mieszance lądują: kalmary, krewetki, ośmiornice, małe rybki np. sardele itp.
Livorno to duże miasto, które jest doskonałą bazą wypadową do zwiedzania Toskanii: położone bardzo blisko Pizy (ok 20 km) jest świetnie skomunikowane z niemal wszystkimi punktami Toskanii i Ligurii. Częste połączenia kolejowe umożliwiają wycieczki na południe Toskanii (kierunek Grosetto), a także do Lukki, Florencji, Genui, Rzymu, Bolonii. Możemy stąd wyruszyć na Sardynię i Korsykę (promy odpływają z wybrzeża w centrum miasta), a także zwiedzić wyspy Parku Narodowego Archipelagu Toskańskiego (regularne rejsy wycieczkowe przez cały rok) oraz w sezonie letnim wybrać się na wycieczkę do Cinque Terre. Samochodem komfortowo dotrzemy stąd w niemal wszystkie miejsca w Toskanii (Volterra 45 minut, Florencja 1h, Lukka 30 minut, San Gimignano 1h).
* „Kapelusz pełen czereśni” Oriana Fallaci
